Tusk krytykuje ETS. "Czy nie ma pan za grosz wstydu?"
Po szczycie Grupy Wyszehradzkiej Donald Tusk ostro krytykował rozwiązania ETS. Niektórych komentatorów te słowa wprawiły w zdziwienie. Premiera ostro krytykują europosłanki Konfederacji: Anna Bryłka oraz Ewa Zajączkowska-Hernik.
"Donald Tusk podczas wczorajszego szczytu V4 bohatersko zapowiedział, że,,nie pozwoli na pomysły, które skutkowałyby droższą energią" i wymienia tutaj chociażby ETS1 oraz ETS2. Problem w tym, że to prawo od lat działa, wpływa drastycznie na wysokość cen energii i zostało wprowadzone przez unijny establishment, do którego Tusk należy. Panie premierze, ETS1 obowiązuje od ponad 20 lat i jest rozszerzany, a ETS2 został przyjęty i wejdzie w życie w 2028 roku. Od pana tuptania na konferencji w Bratysławie ceny Polakom nie spadną, a najwyraźniej nie do końca Pan wie, o czy mówi" – napisała Bryłka w mediach społecznościowych.
"Jak można tak kłamać?! Panie premierze Tusk, czy nie ma pan za grosz wstydu?" – napisała z kolei Zajączkowska-Hernik.
Polityk przypomniała, że 23 kwietnia 2009 rząd Tuska zgodził się na ETS na lata 2013-2020, 15 stycznia 2020 europosłowie KO poparli Zielony Ład i zeroemisyjność do 2050 roku, 18 kwietnia 2023 europosłowie KO zagłosowali za ETS2, czyli rozszerzeniem ETS na transport i budynki, a z kolei 11 marca 2026 europosłowie KO głosowali przeciwko poprawkom uchylającym ETS2.
"Próbujecie robić z Polaków idiotów i znów liczycie, że wielu nabierze się na waszą fałszywą propagandę, a polskie rodziny dalej będą dobijane rekordowymi rachunkami. Gdybyście blokowali ETS-y to nie musiałabym uruchamiać zbiórki podpisów pod obywatelskimi petycjami ws. odrzucenia ETS i dyrektywy budynkowej, pod którymi mam już ponad 100 tysięcy podpisów!" – napisała.
Tusk przeciwko ETS? Premier zapowiada blokadę
O wysokich cenach prądu premier mówił na konferencji prasowej w czwartek (10 września) po szczycie Grupy Wyszehradzkiej (V4) w Bratysławie. Tłumaczył, że Polska i inne państwa regionu "nie ze swojej winy" płacą za energię elektryczną najwięcej nie tylko w Unii Europejskiej, ale na świecie.
– Proszę się nie dziwić, że Polska i grupa V4 nie pozwoli na żadne zmiany – przepraszam za brutalne słowa – nie pozwoli na żadne zmiany i na żadne propozycje instytucji europejskich czy innych państw, które mogłyby wpłynąć na pogorszenie sytuacji, jeśli chodzi o energetykę w naszych państwach – oświadczył szef rządu.
Jak dodał, ceny energii w naszym regionie, w tym w Polsce, muszą spaść. – Czy mówimy o ETS1, ETS2, czy innych niektórych propozycjach, wszystko to, co wprowadzi u nas ryzyko droższej energii, zostanie przez nas zablokowane – ostrzegł.
– O tym nie ma w ogóle co dyskutować, bo to jest kwestia być albo nie być, nie tylko naszej czwórki, ale całej Unii Europejskiej – argumentował.